Apetyt na szparagi rośnie, bo sezon szparagowy w tym roku wyjątkowo się opóźnia. Bardzo surowa zima, porządne opady śniegu i niskie temperatury opóźniły nadejście wiosny. Wszyscy rolnicy powtarzają, że wegetacja jest opóźniona około 2 tygodnie w stosunku do poprzednich lat.
Producenci szparagów również to odczuli na własnej skórze. W poprzednich latach pod koniec kwietnia zbiór szparagów zwykle trwał już w najlepsze od ponad tygodnia. W tym roku zielone szparagi pokazały się co prawda na polach tuż przed połową kwietnia, ale zimne temperatury skutecznie zniechęciły je do wzrostu, tak że wypustki niemal stanęły w miejscu. Do tego solidne przymrozki w ostatnich dniach wymroziły znaczną część tego, co zdążyło wyrosnąć.
Jak dowiedzieliśmy się od znajomych plantatorów we Włoszech, mróz dał się odczuć także tam, kiedy niespodziewanie niskie temperatury (do minus 6) zniszczyły część zbiorów i ograniczyły dostępność szparagów zielonych na rynkach europejskich.
W Polsce zbierane są na razie (koniec kwietnia 2021) tylko szparagi uprawiane w tunelach, pod dodatkową folią. Przeważnie dotyczy to białych szparagów. Najwięcej tego typu upraw jest w Wielkopolsce, tradycyjnym rejonie szparagowym w Polsce. Przymrozki nie dotknęły szparagów m.in. na Lubelszczyźnie, więc gdzieniegdzie można już kupić polskie zielone szparagi.
Na naszym szparagowym polu sezon zacznie się może pod koniec pierwszego tygodnia maja, jeśli pogoda dopisze. A na razie na zaostrzenie apetytu – parę zdjęć szparagów na polu z zeszłego sezonu.


Niektóre szparagi ostały się przed mrozami i dzielnie pną się w górę. Na zbiory trzeba jednak poczekać jeszcze pewnie do ok. 10 maja, patrząc na prognozy pogody. Pojedyncze sztuki, które oparły się mrozom, osiągają dopiero długość odpowiednią do zbioru.

PS. W tym roku zaczęliśmy zbierać szparagi dopiero 10 maja, ale z powodu wysokich temperatur rosły w zawrotnym tempie. To najpóźniej rozpoczęty sezon w naszej kilkuletniej historii. Mamy nadzieję, że dzięki temu apetyt na szparagi jest tym większy!

